Złoty ptak
Był sobie raz król, który miał w ogrodzie drzewo, które rodziło lśniące złote jabłka. Każdego ranka brakowało jednego jabłka. Nikt nie rozumiał, jak to się działo. W końcu król powiedział do swoich trzech synów: – Jeden z was musi pilnować drzewa tej nocy i złapać złodzieja.
Najstarszy książę trzymał wartę jako pierwszy, ale położył się wygodnie pod drzewem i zasnął. Rano brakowało kolejnego złotego jabłka. Następnej nocy, średni książę trzymał wartę, ale on też zasnął. Kiedy najmłodszy książę podjął swoją kolej, pozostał czujny. Późno w nocy coś lśniącego zstąpiło z nieba – ptak o piórach z czystego złota. Sięgnął po jabłko. Książę podbiegł, ale zdołał złapać tylko jedno pióro, które spadło na ziemię. Kiedy zaniósł pióro ojcu, lśniło jak słońce. – To pióro jest warte więcej niż całe moje królestwo – powiedział król. – Znajdź dla mnie tego ptaka!
Trzej bracia wyruszyli. Wkrótce najstarszy dotarł do drogi, gdzie stał lis i go obserwował. – Dokąd idziesz, Książę? – zapytał lis. – Szukam złotego ptaka – odpowiedział książę. – Posłuchaj mojej rady – powiedział lis. – W pierwszej wiosce są dwie gospody. Jedna świeci i jest pełna muzyki i śmiechu. Druga jest prosta i cicha. Idź do tej prostej. – Ale najstarszy tylko uśmiechnął się do lisa i poszedł do jasnego domu. Tam jadł i pił, aż zapomniał o całym zadaniu.
Wkrótce tą samą drogą nadszedł średni książę. Lis dał tę samą radę, ale średni też dał się skusić śmiechom i pieśniom i został. W końcu nadszedł najmłodszy książę. Zatrzymał się i ukłonił lisowi. – Posłucham – powiedział. I tak poszedł do prostej gospody, gdzie spał dobrze i kontynuował podróż następnego ranka.
Lis pobiegł przodem i powiedział: – Usiądź na moim grzbiecie, a dotrzemy szybciej. – Książę trzymał się mocno, a lis zaniósł go do zamku, gdzie wszyscy spali – strażnicy, konie, nawet wiatry zdawały się szeptać we śnie. – Idź do ptaszarni – powiedział lis – a znajdziesz złotego ptaka w prostej drewnianej klatce. Nie dotykaj lśniącej złotej klatki obok, bez względu na to, jak jest kusząca. Weź tylko drewnianą klatkę i idź.
Książę wślizgnął się do środka. Siedział tam złoty ptak, tak piękny, że zaparło mu dech. Obok wisiała lśniąca złota klatka. – Ptak z pewnością należy do złota – pomyślał i dotknął złotej klatki. W tej samej chwili łańcuchy zagrzechotały głośno, ptak krzyknął, i cały zamek się obudził. Książę chwycił ptaka, ale ludzie wpadli i go zabrali. – Możesz odzyskać wolność – powiedzieli ludzie z zamku – jeśli przyniesiesz nam złotego konia, który biegnie szybciej niż wiatr.
Zawstydzony książę wrócił do lisa. – Zapomniałeś o mojej radzie – powiedział lis łagodnie. – Ale nie wszystko stracone. Usiądź znowu na moim grzbiecie. – Dotarli do stajni, gdzie stał złoty koń. – Załóż stare, zużyte siodło na konia – szepnął lis – i odjedź. Nie dotykaj błyszczącego złotego siodła. – Książę wszedł, ale kiedy zobaczył błyszczące złote siodło, pomyślał: – Taki koń zasługuje na najpiękniejsze. – Dotknął złotego siodła – i alarm się włączył, ludzie przybiegli i go schwytali. – Możesz mieć konia – powiedzieli – jeśli przyprowadzisz nam księżniczkę ze Złotego Zamku.
Książę poszedł smutno do lisa. – Teraz musisz słuchać uważnie – powiedział lis. – O północy księżniczka idzie do swojego ogrodu. Wprowadź swojego konia cicho. Podnieś ją ostrożnie na siodło. Nie pozwól jej pożegnać się z rodzicami, bez względu na to, jak bardzo będzie błagać. Jedź prosto stamtąd.
Kiedy nadeszła noc, książę zrobił tak, jak powiedział lis. Księżniczka prawie spała, kiedy ją podniósł. Ale kiedy obudziła się w siodle, spojrzała na niego jasnymi oczami i powiedziała: – Kim jesteś? – Tym, który musi dotrzymać obietnicy – odpowiedział. Usłyszała jego prawdę i nie bała się. Jechali szybko pod gwiazdami. O świcie dotarli do stajni ze złotym koniem. Tamtejsi ludzie zobaczyli księżniczkę i natychmiast oddali konia jako nagrodę. Potem pojechali dalej do zamku z ptakiem. Kiedy księżniczka uśmiechnęła się i przemówiła życzliwie, ludzie otworzyli drzwi, a książę wyniósł złotego ptaka – tym razem w jego prostej drewnianej klatce.
– Teraz masz wszystko – powiedział lis z zadowoleniem. – Ale bądź ostrożny. Twoi bracia czekają, a ich serca nie cieszą się z twoich sukcesów. – Książę podziękował mu i pojechał dalej z księżniczką, koniem i ptakiem. Dotarli do miejsca, gdzie rzeka płynęła czysto. Stali tam, jak powiedział lis, jego dwaj bracia. – Drogi mały bracie! – zawołali. – Tak dobrze cię widzieć! Odpocznijmy tu razem.
Jedli i rozmawiali, ale kiedy najmłodszy zasnął, bracia zabrali ptaka i konia i wzięli księżniczkę ze sobą. Wrzucili brata do głębokiej studni i pospieszyli do domu do króla ze swoimi skarbami. Ale ani ptak nie śpiewał, ani koń nie jadł, a księżniczka była milcząca i smutna. Król wyczuł, że coś jest nie tak.
Głęboko w studni najmłodszy książę walczył, ale wtedy przyszedł lis. Skokiem chwycił płaszcz księcia i wyciągnął go. – Pospiesz się teraz – powiedział lis – do zamku! Prawda potrzebuje twojego głosu. – Książę pospieszył i wkrótce stanął w salach. Kiedy księżniczka go zobaczyła, rozjaśniła się. Złoty koń parsknął i zjadł, a złoty ptak zaczął śpiewać tak czysto, że cały zamek przystanął. Wtedy król zrozumiał, jak wszystko było.
Dwaj starsi bracia zostali surowo ukarani za swą niegodziwość i nie mogli już zostać na dworze. Najmłodszy książę ożenił się z księżniczką ze Złotego Zamku. Złoty koń stał się jego wiernym wierzchowcem, a złoty ptak śpiewał w królewskim ogrodzie tak, że jabłoń rodziła więcej złotych owoców niż kiedykolwiek.
Kiedy wszystko było spokojne, lis przyszedł po raz ostatni. – Mam prośbę – powiedział cicho. – Jeśli utniesz mi głowę i łapy, będę wolny. – Książę wzdrygnął się. – Nie mogę! – – Słuchałeś mnie i czyniłeś dobro. Zaufaj mi teraz jeszcze raz – błagał lis. Z ciężkim sercem książę zrobił, o co go proszono. W tym samym momencie nie było lisa, lecz młody mężczyzna, wolny i uśmiechnięty. – Byłem księciem, zaklętym w lisa – powiedział. – Twoja wierność złamała zaklęcie. – Podziękował im ciepło i wrócił do swojego kraju.
Żyli więc szczęśliwie. A kiedy złoty ptak śpiewał w porannym świetle, wszyscy pamiętali, jak daleko można zajść z dobrą odwagą, otwartymi uszami i uczciwym sercem.








