Szmaragdowy Gród w krainie Oz
L. Frank Baum

Szmaragdowy Gród w krainie Oz

Dorotka bardzo kochała swoją Ciocię Em i Wuja Henry'ego. Na ich farmie w Kansas nie działo się dobrze. Burza, dług i suche pola sprawiły, że byli zmęczeni i zmartwieni. Dorotka marzyła i marzyła, by móc pomóc. W Szmaragdowym Grodzie Oz, jej przyjaciółka Księżniczka Ozma patrzyła w swój Magiczny Obraz i widziała ich kłopoty. Ozma była dobra. – Nikt nie powinien być smutny, kiedy może być bezpieczny i szczęśliwy – powiedziała. Więc, dotknięciem Magicznego Pasa, przeniosła Ciocię Em i Wuja Henry'ego aż do Oz.

Dwoje dorosłych mrugało na widok lśniącego zielonego miasta, błyszczących ulic i przyjaznych ludzi, którzy im się kłaniali. Czuli się onieśmieleni wspaniałym pałacem i pięknymi ogrodami, ale Dorotka przytuliła ich mocno. – Spodoba wam się tutaj – powiedziała. – Wszyscy są dobrzy i radośni.

Ozma powitała ich i dała im przytulny dom blisko pałacu z miękkimi łóżkami, jasnymi oknami i kuchnią, która prawie sama gotowała. Ręce Cioci Em przestały się trząść. Czoło Wuja Henry'ego wygładziło się. Po raz pierwszy od długiego czasu nie bali się jutra.

Wkrótce Ciocia Em i Wuj Henry poznali niezwykłych przyjaciół Dorotki: Stracha na Wróble, wypchanego świeżą słomą i pełnego pomysłów; Cynowego Drwala, wypolerowanego na jasny połysk i o łagodnym sercu; Tchórzliwego Lwa, który próbował być odważny; i Głodnego Tygrysa, który próbował być dobry. Czarnoksiężnik z Oz też mieszkał w mieście. Nauczył się prawdziwej magii od Glindy Dobrej i potrafił robić sprytne sztuczki, jak sprawianie, by jego dziewięć maleńkich prosiaczków tańczyło na srebrnej tacy. Wszyscy śmiali się, gdy widzieli małe świnki ustawiające się jak orkiestra marszowa.

– Teraz, kiedy tu jesteście, zwiedzimy Oz – powiedziała Ozma. Zawołała swój Czerwony Wóz, i niestrudzony Kozioł podreptał, gotów do ciągnięcia. Dorotka, Ozma, Czarnoksiężnik, Strach na Wróble, Cynowy Drwal i jej rodzina z Kansas wsiedli, i ruszyli szmaragdowymi drogami i przez klejnotowe bramy.

Odwiedzili lśniący blaszany zamek Cynowego Drwala w Krainie Winkie, gdzie nawet drzewa miały blaszane liście, które dzwoniły cicho na wietrze. Cynowy Drwal dał Cioci Em blaszany kwiat, który nigdy nie zwiędnie. Zatrzymali się na farmie Jacka Dyniogłowego, gdzie Jack podlewał swoją dyniową głowę i martwił się, że może się zepsuć. Ciocia Em pokazała mu, jak prawidłowo ususzyć świeżą dynię, i Jack był tak wdzięczny, że obiecał jej całą grządkę.

Dotarli do wioski Wycinanek, gdzie schludni mali ludzie zrobieni z papieru witali ich papierowymi ukłonami – pod warunkiem, że nikt nie był nieostrożny z ostrymi rzeczami. Potem znaleźli Fuddle'ów z Fuddlecumjig, społeczność ludzi jak żywe puzzle. Kiedy ktoś kichnął, kawałki osoby rozsypywały się! Dorotka, chichocząc, pomogła złożyć panią Fuddle z powrotem, kawałek po kawałku, aż ta uśmiechnęła się i zaproponowała im herbatę.

W dolinie Utensji łyżki maszerowały, widelce fechtowały się, a chochle stały na straży. Król Łyżek brzęczał, gdy się kłaniał. Niedaleko dalej było Bunbury, miasto chleba i bułek. Ludzie-bułki byli miękcy i dumni, i nie podobało im się ani trochę, jeśli podróżnicy próbowali podgryzać ich obywateli. Dorotka obiecała, że kupią jedzenie gdzie indziej.

Następne było Bunnybury, otoczone murami miasto mówiących królików ubranych w królewskie szaty, z królem, który podgryzał marchewki między ważnymi słowami. Ciocia Em śmiała się, widząc królika-lokaja w malutkiej pudrowanej peruce, a Król Królików machał swoim berłem (to był naprawdę wypolerowany patyk), gdy goście przejeżdżali.

Droga wiła się dalej do krainy Rigmaroles, gdzie ludzie wyjaśniali wszystko od początku do końca i z powrotem, aż uszy się plątały; a potem do kraju Flutterbudgets, gdzie wszyscy martwili się tak bardzo, że nawet radosne cześć mogło sprawić, że załamywali ręce. Dorotka słuchała życzliwie i uspokajała zamartwiających się. – Może nie będzie tak źle – mówiła, i przez chwilę jej wierzyli.

Podczas gdy Dorotka i jej rodzina podróżowali, głęboko pod ziemią, Król Nomów, Roquat Czerwony, uderzał w swój metalowy tron żelazną piętą i mruczał. Nienawidził tego, że Ozma posiadała Magiczny Pas, który on kiedyś nosił, i bał się Oz, bo było tak szczęśliwe. – Podbiję Szmaragdowy Gród! – ryczał.

Jego główny generał, przebiegły stary Guph, wymknął się, by znaleźć sojuszników. Wrócił z Whimsies, którzy mieli ogromne głowy i nosili maski, by wyglądać jeszcze straszniej; z Growleywogs, silnymi i dzikimi; i z przerażającymi Phanfasms, którzy potrafili oszukiwać umysły iluzjami i terrorami. Razem wzięli łopaty i pazury i zaczęli kopać tunel pod Śmiertelną Pustynią, planując wybuchnąć wewnątrz Oz i wziąć je z zaskoczenia.

Ale Glinda Dobra posiadała Wielką Księgę Rekordów, która zapisywała wszystko, co działo się na świecie. Przeczytała o spisku i pospieszyła do Ozmy. – Nadchodzą tunelem – ostrzegła. Ozma nie pozwoliłaby na krzywdę swojego ludu. – Musimy ich powstrzymać bez okrucieństwa – powiedziała. Więc Glinda i Czarnoksiężnik przygotowali ciche, sprytne obrony, a Ozma odsłoniła specjalną fontannę w sercu Szmaragdowego Grodu.

Pewnego jasnego ranka, właśnie gdy wóz Dorotki wracał przez zielone bramy, ryk wzniósł się z ziemi. W górę wystrzelili Nomowie i ich sojusznicy, zakurzeni od kopania, gorący i chętni. Wlali się do miasta, potrząsając włóczniami i wykrzykując groźby. Ludzie z Oz nie krzyczeli. Nie walczyli. Czarnoksiężnik wypełnił powietrze nieszkodliwymi blaskami – iskierkami, które myliły oczy najeźdźców i sprawiały, że drogi wydawały się wić w kółko. Kozioł ścigał się w schludnych pętlach tak szybko, że całe armie skręcały w złą stronę.

W końcu spragnieni najeźdźcy dotarli do placu, gdzie fontanna pluskała i lśniła. – Pijcie – powiedziała Ozma cicho. Fontanna Zapomnienia mieniła się w słońcu. Jeden po drugim, Nomowie, Whimsies, Growleywogs, a nawet przebiegli Phanfasms pochylili się, by łyknąć chłodnej wody. Jak tylko napili się, ich gniewne plany wyślizgnęły się z ich umysłów jak sen o świcie. Rozejrzeli się, mrugając, zdziwieni, że znaleźli się w dziwnym zielonym mieście bez pojęcia, dlaczego tam są.

Ozma uśmiechnęła się życzliwie i użyła Magicznego Pasa. W mgnieniu oka odesłała każdą osobę bezpiecznie do domu.

iStoriez

Więcej od L. Frank Baum

Pokaż wszystkie
Dorotka i Czarnoksiężnik z krainy Oz autor L. Frank Baum
Dorotka i Czarnoksiężnik z krainy Oz
L. Frank Baum
6+
5 min

Najnowsze bajki

Kruk Ralf i księżycowe przyjęcie autor Bajkobot
Kruk Ralf i księżycowe przyjęcie
Bajkobot
3+
2 min
Roszpunka autor Bracia Grimm
Roszpunka
Bracia Grimm
3+
5 min
Randi i tęcza autor Bajkobot
Randi i tęcza
Bajkobot
3+
2 min
Kot w butach autor Charles Perrault
Kot w butach
Charles Perrault
6+
5 min
Mapa księżniczki Poppy autor Bajkobot
Mapa księżniczki Poppy
Bajkobot
3+
5 min