Skąd się wzięły pancerniki?
Głęboko nad wielką rzeką Amazonką, gdzie słońce błyszczało na wodzie, a cienie drzew stawały się długie i chłodne, żyło dwoje bardzo dobrych przyjaciół. Jeden nazywał się Kolczasty Jeż, ponieważ miał mnóstwo mocnych kolców. Drugi nazywał się Powolny Żółw, ponieważ nosił okrągłą, twardą skorupę i ze wszystkim się nie spieszył.
Dwoje przyjaciół często odpoczywało na mieliźnie i rozmawiało o życiu. Kolczasty zwijał się w małą kulkę, kiedy chciał być bezpieczny. Powolny wciągał głowę i nogi pod twardą skorupę, kiedy się bał. Śmiali się z tego, jak bardzo się różnią, wiedząc, że właśnie dlatego tak dobrze do siebie pasują.
Niedaleko stamtąd Malowany Jaguar, cętkowany i zwinny, przemykał przez gęstwinę. Był młody i głodny, chętny, by nauczyć się wszystkiego o polowaniu. Pewnego dnia zobaczył dwoje przyjaciół na mieliźnie. Podkradł się blisko, zbliżając się najpierw do Kolczastego. Ale kiedy zbliżył nos zbyt blisko, kolce go ukłuły! Jaguar zawył, potrząsnął łapą i pobiegł prosto do swojej matki na brzeg rzeki.
— Matko — jęknął Malowany Jaguar — nad rzeką jest kolczaste zwierzę, które potrafi się zwijać, i inne, które jest twarde i powolne. Jak mam je złapać? Matka jaguara polizała go po głowie i powiedziała spokojnie: — Słuchaj uważnie, moje młode. To kolczaste nazywa się jeż. Ono się zwija. Wturlaj je do wody — wtedy będzie musiało się rozwinąć, żeby popłynąć, i wtedy będziesz mógł je wziąć. To twarde nazywa się żółw. Ono w ogóle nie potrafi się zwijać. Siedzi w swojej skorupie. Wygrzeb je ostrożnie łapą — wtedy będziesz mógł je wziąć. Ale pamiętaj: nie pomyl ich. Bardzo się różnią.
Kolczasty i Powolny słyszeli każde słowo. Spojrzeli na siebie wielkimi oczami. — Słyszałeś, przyjacielu? — szepnął żółw. — On zamierza wturlać cię do wody. — A ciebie zamierza wygrzebać ze skorupy! — odszepnął jeż. Przez chwilę byli cicho. Potem się uśmiechnęli. — Więc zrobimy coś nowego — powiedział Kolczasty. — Zamienimy się sztuczkami! Ty nauczysz mnie tego, co potrafisz, a ja nauczę cię tego, co potrafię ja.
Więc ćwiczenia się zaczęły. Powolny uczył jeża pływać. Początkowo Kolczasty chlapał niezdarnie i nabierał wody do nosa. Ale żółw pokazał mu, jak unosić się na wodzie i wiosłować spokojnie łapami. Wkrótce jeż potrafił rozwinąć się w wodzie w sam raz, przepłynąć kawałek i zwinąć się znowu — plum, chlap, płyń! Potem przyszła kolej na żółwia. Kolczasty pokazał mu, jak zwijać się naprawdę ciasno. Żółw wciągnął głowę i nogi, ścisnął mocno i docisnął ogon. Jego skorupa prawie trzeszczała, gdy stawał się tak okrągły i zwarty. — Patrz! — zawołał dumnie. — Ja też potrafię się zwijać!
Kiedy Malowany Jaguar wrócił, podkradł się do Kolczastego, tak jak powiedziała jego matka. Nosem wturlał jeża do wody. Ale co się stało? Kolczasty rozwinął się, popłynął spokojnie i szybko, i zwinął się znowu na środku rzeki. Jaguar skoczył za nim, ale jeż dał nura i odpłynął jak mała gwiazda. — To nie tak! — warknął jaguar i powiosłował gniewnie na brzeg.
Wtedy zauważył Powolnego. — Aha! — pomyślał. — Żółwie nie potrafią się zwijać. Wygrzebuje się je! — Przyłożył łapę do krawędzi żółwia — ale żółw nauczył się dobrze. Powolny zwinął się tak ciasno, że stał się niczym innym jak twardą, okrągłą skorupą. Jaguar szturchał, ciągnął i drapał. Nic nie pomagało. Skorupa była jak niewzruszona góra. — To też nie tak! — jęknął, zdezorientowany i mokry.
Pobiegł z powrotem do matki. — Matko, nic nie poszło tak, jak mówiłaś! Ten kolczasty został wturlany do wody, ale popłynął jak ryba i uciekł. Ten twardy nie powinien móc się zwijać, ale zwinął się, twardy jak kamień. Co mam teraz zrobić? Matka jaguara zmarszczyła czoło. — Jeśli ten kolczasty pływa, a ten twardy się zwija — to nie są ani jeżem, ani żółwiem w starym stylu — powiedziała powoli. — Wtedy są czymś nowym. A kiedy coś jest nowe, musisz uczyć się od nowa.
W międzyczasie przyjaciele kontynuowali ćwiczenia. Turlali się, pływali, turlali znowu. Stawali się coraz lepsi i lepsi w swoich sztuczkach. Kolce Kolczastego leżały bardziej miękko i gładko, jak wąskie paski na jego plecach od tak częstego turlania. Skorupa Powolnego zyskała elastyczne paski, więc mógł zwijać się jeszcze ciaśniej. Wciąż wyglądali jak oni sami — ale też trochę inaczej, jakby piasek i woda ich ukształtowały.
Pewnego wieczoru Malowany Jaguar znowu stanął na mieliźnie. — Jesteś jeżem? — zapytał Kolczastego. — Nie tylko — odpowiedział jeż i wypłynął miękkim łukiem. — Jesteś żółwiem? — zapytał Powolnego. — Nie tylko — powiedział żółw i zwinął się w idealną kulę. Jaguar zamrugał. Wiedział teraz, że stoi przed czymś nowym — zwierzętami, które potrafiły zarówno turlać się, jak i pływać, i były zarówno twarde, jak i elastyczne.
Poczłapał z powrotem do matki i opowiedział jej o tym. Spojrzała na rzekę, która błyszczała w świetle księżyca. — Moje młode — powiedziała — kiedy zwierzę nosi paski ochronne na grzbiecie, zwija się jak kula, a jednak pływa miękko w rzece — wtedy nazywamy je pancernikiem. Teraz wiesz, jak zaczęły się pancerniki. I odtąd będziesz polował z większym szacunkiem, bo sprytne zwierzęta znajdują sprytne sposoby.
Kolczasty i Powolny uśmiechnęli się do siebie w ciemności. Wciąż byli przyjaciółmi, tak jak wcześniej. Ale w nich było coś nowego: odwaga, by się uczyć, mądrość, by się dzielić, i radość ze stawania się czymś więcej razem. I od tego dnia nad Amazonką były pancerniki — z pasiastą ochroną na grzbiecie, turlające się jak kule, kiedy tylko chciały, i pływające jak cienie w miękkiej, ciepłej rzece. Tak zaczęły się pancerniki, właśnie tak.









