Popiołek i troll
Dawno temu, w małym gospodarstwie na skraju głębokiego, ciemnego lasu, żył biedny człowiek i jego trzech synów. Dwaj najstarsi byli silni i zaradni. Najmłodszy nazywał się Popiołek. To on siedział przy palenisku i grzebał w popiele, a wszyscy myśleli, że jest powolny i rozmarzony. Mimo to słuchał i obserwował, a jego oczy były bystre.
Za gospodarstwem leżał kawałek pięknego lasu, który mógłby uczynić rodzinę bogatą. Ale nikt nie odważył się go ścinać. Troll, który mieszkał w lesie, ryczał i wściekał się, gdy tylko ktoś podniósł siekierę, i przepędzał ich, zanim zdążyli zabrać choćby jedną kłodę do domu.
Pewnego dnia ojciec powiedział: — Musimy mieć drewno, albo zamarzniemy w zimie. Najstarszy syn wziął swoją siekierę i wyruszył do lasu. Ledwo zaczął rąbać, gdy troll wyskoczył zza jodeł, z błyszczącymi oczami i głosem jak grzmot. — To jest mój las — ryknął troll. — Jeśli dotkniesz choćby jednego drzewa, rozerwę cię na kawałki jak słomę! Najstarszy syn upuścił siekierę i uciekał, by ratować życie.
Następnego dnia spróbował drugi syn. Trzymał siekierę trochę mocniej, ale i on uderzył tylko kilka wiórów, gdy troll wytupał i ryknął. — To jest mój las! Zmykaj, albo zrobię z ciebie podpałkę! Drugi syn, który miał mniej tchu niż jego brat, ale nie więcej odwagi, również uciekł.
Trzeciego dnia Popiołek wstał od paleniska. — Pozwól mi iść — powiedział. Jego ojciec westchnął. — Tobie? Przecież ty nadajesz się tylko do grzania popiołów. Ale Popiołek uśmiechał się i błagał, aż ojciec dał mu starą siekierę. Popiołek wsunął kawałek sera do kieszeni i poszedł, gwiżdżąc.
Znalazł solidne drzewo i zaczął rąbać. Ciach, bach! Las zadzwonił. Wtedy przyszedł troll, łamiąc gałęzie pod swoimi wielkimi stopami i warcząc: — To jest mój las! Przestań, albo zgniotę cię jak żuka!
Popiołek nie uciekł. Sięgnął do kieszeni, wyciągnął ser i trzymał go w górze, jakby to był kamień. — Zgnieciesz mnie? — powiedział. — Hm! Widzisz ten kamień? Jeśli nie będziesz się zachowywał, wycisnę z niego wodę — i wycisnę coś gorszego z ciebie.
Zanim troll zdążył się zaśmiać, Popiołek ścisnął ser w pięści. Serwatka pociekła mu między palcami. Oczy trolla wyszły na wierzch. — On potrafi wycisnąć wodę z kamienia — wymamrotał troll, cofając się. — Może możemy być przyjaciółmi.
— Bardzo dobrze — powiedział Popiołek. — Zobaczmy, jak silny jesteś w pracy. Pomóż mi ściąć to drzewo i zanieść kłody.
Więc troll pracował, i Popiołek pracował, chociaż Popiołek był ostrożny ze swoimi uderzeniami. Troll ciągnął i szarpał, aż pot spływał mu po nosie. — Niesiesz całkiem sporo jak na małego gościa — sapnął troll.
— Mógłbym nieść więcej — powiedział Popiołek — ale nie mogę przesadzać. Nie chciałbym ścisnąć skały i zalać twojego lasu. Troll przełknął ślinę i nic więcej nie powiedział.
Kiedy słońce zeszło nisko, troll podrapał się po głowie. — Chodź do mnie i zjedz — powiedział. — Każdy, kto pracuje w moim lesie, zasługuje na kolację.
— Chętnie — powiedział Popiołek.
Przyszli do jaskini trolla, szerokiej i zadymionej. Troll postawił wielki kocioł na ogniu i mieszał górę owsianki. — Zobaczmy, kto zje najwięcej — uśmiechnął się, oblizując łyżkę. — Wygraj, a będziesz mógł zabrać do domu cokolwiek zechcesz z mojego skarbu.
Popiołek spojrzał na kocioł i na brzuch trolla i cicho zabrał się do pracy ze swoim własnym planem. Podczas gdy troll mieszał, Popiołek wsunął solidną torbę pod koszulę i zawiązał jej wylot ciasno przy szyi, tak że wisiała jak okrągły brzuch pod jego płaszczem.
— Gotowy? — ryknął troll.
— Gotowy — powiedział Popiołek.
Jedli. Troll nabierał owsiankę miskami. Popiołek ładował owsiankę do ust — a większość z niej szła w dół do ukrytej torby. Troll sapał i dyszał, i jadł dalej. Popiołek uśmiechał się i klepał swój fałszywy brzuch, który pęczniał i pęczniał.
W końcu troll jęknął: — Uff! Nie mogę zjeść ani jednej łyżki więcej.
— Ja mogę — powiedział wesoło Popiołek — ale jest na to sposób. Kiedy jestem pełny, po prostu wycinam małą dziurkę, żeby zrobić miejsce na więcej. — Wziął swój nóż i szybkim cięciem zrobił nacięcie w torbie pod koszulą. Wylała się owsianka, chlapiąc na podłogę za nim, gdzie troll nie mógł widzieć. Popiołek westchnął, jakby to była najłatwiejsza rzecz na świecie. — O! Teraz mogę jeść w nieskończoność.









