Mira w kosmosie
Mira leżała w swoim łóżku. Było miękkie jak chmura. Trzymała w ramionach swojego pluszowego misia Rufusa. Miś miał mały skafander kosmiczny. Kiedy Mira zamykała oczy, łóżko stawało się rakietą. Nazywała się Gwiezdna Smuga.
Pięć, cztery, trzy, dwa, jeden. Uruchomić silniki! Wruuuum! Unieśli się cicho w noc. Rakieta to szybki statek kosmiczny. Lata wysoko, wyżej niż chmury.
Mira miała na sobie hełm. Hełm chroni głowę. Wokół niej mrugały gwiazdy. Gwiazda to płonące słońce daleko stąd. Szybowali obok niebieskich planet i żółtych pierścieni. Widzieli kometę. Kometa to śnieżna skała, która leci z długim ogonem. Daleko, galaktyka błyszczała. Galaktyka to wielka rodzina gwiazd.
Gwiezdna Smuga szepnęła: Zbliżamy się do Fioletowo-Fioletowej. To miła planeta. Mira uśmiechnęła się. Nacisnęła mały guzik machania. Drzwi otworzyły się delikatnie. Powietrze pachniało fiołkami i wanilią.
Na ziemi podskakiwało małe stworzenie. Było okrągłe jak piłka i świeciło słabo. Cześć, powiedziało. Mam na imię Lumo. Lumo miał dwie małe antenki. Antenki to czułki, które wyczuwają rzeczy. Lumo wyglądał na zmartwionego. Moja nocna lampka zniknęła. Sprawia, że czuję się bezpiecznie, kiedy śpię.
Pomożemy ci, powiedziała Mira. To odważne prosić o pomoc. Odwaga oznacza odważyć się, kiedy czuje się mrowienie. Unosili się lekko nad ziemią. Nieważkość oznacza prawie brak wagi. Szukali za skałami i pod lśniącymi księżycowymi liśćmi. Liczyli gwiazdy jak maleńkie ziarenka piasku.
Nagle niebo zaszumiało. Rój meteorów przetańczył obok. Meteory nazywane są też spadającymi gwiazdami. Przeleciały ze świstem, ale nie zrobiły krzywdy. Mira wzięła spokojny oddech. Oblecimy je dookoła, powiedziała. Sterowała Gwiezdną Smugą łagodnymi łukami. Rufus przycisnął łapę do okna i zachichotał.
Tam! krzyknął Lumo. Za księżycowym krzakiem świeciło coś ciepłego i żółtego. To była nocna lampka, mała gwiezdna latarnia z przyjaznym blaskiem. Dziękuję, dziękuję, dziękuję! powiedział Lumo i zakręcił się w kółko. W podziękowaniu Lumo dał paczkę gwiezdnych nasion. Gwiezdne nasiona można sadzić na niebie. Kiedy pękają, stają się obrazkami ze światła. Gwiazdozbiór to obrazek zrobiony z gwiazd.
Mira i Lumo wybrali miejsce na niebie. Otworzyli okno i rozsypali nasiona. Narysowali śpiącego niedźwiedzia na niebie. Niedźwiedź mrugał powoli. Kiedy pomagamy innym, noc świeci trochę bardziej, szepnęła Mira. Lumo kiwnął głową i ziewnął.
Czas spać, powiedziała Gwiezdna Smuga łagodnie. Mira uścisnęła Lumo na pożegnanie. Dobranoc, mała planeto. Śpij dobrze, powiedziała. Polecieli do domu gwiezdną ścieżką. Komety machały ogonami. Galaktyka błyszczała jak iskrzący szal.
Łóżko wylądowało cicho w pokoju Miry. Położyła hełm na krześle. Otuliła Rufusa. Szepnęła swoje nowe słowa: rakieta, kometa, galaktyka, gwiazdozbiór. Zapamiętam je jutro. Ciekawość jest jak lampa w ciemności, powiedziała. Oświetla drogę. Mira zamknęła oczy. Daleko tam, śpiący niedźwiedź mrugał. Dobranoc, kosmosie. Dobranoc, Miro.


























