Luna w kosmosie
Jest noc. Luna jest małą astronautką. Jej skafander jest miękki. Jej hełm błyszczy. Teddy siedzi na jej kolanach. Okno jest okrągłe. Na zewnątrz mrugają gwiazdy. Luna macha. Mówi: Cześć, kosmosie!
Rakieta robi szsz, szsz. Rakieta robi bum, bum. Zaczynamy teraz. Lecimy miękko. Lecimy powoli. Niebo jest czarne. Nasza niebieska planeta robi się mała. Gwiazdy są jak maleńkie lampki. Luna się uśmiecha. Teddy się uśmiecha.
Na niebiesko-zielonym kamieniu ktoś czeka. To Pip. Pip jest okrągły i zielony. Pip ma troje małych oczu. Pip macha wielkim machnięciem. Pip śmieje się: Bip-bip! Luna śmieje się: Cześć, przyjacielu!
Bawią się w świetle. Skaczą po księżycowym pyle. Pył jest miękki jak piórko. Rysują ślady. Znajdują pierścień lodu. Pierścień błyszczy jak cukier. Kręcą się powoli. Liczą: jedna gwiazda, dwie gwiazdy, trzy gwiazdy. Tak wiele gwiazd.
Pip ma torbę z księżycowymi ciasteczkami. Luna ma sok ze słońca. Dzielą się. Jedno dla ciebie. Jedno dla mnie. Czekamy. Słuchamy. Jesteśmy mili. Śpiewają piosenkę. Piosenka jest cicha i ciepła.
Teraz noc jest duża. Rakieta jest jak łóżko. Koc jest miękki. Teddy jest blisko. Pip trzyma rękę Luny. Luna mówi: Dobranoc, gwiazdo. Dobranoc, księżycu. Dobranoc, mały Pipie. Dobranoc, mała ziemio.
Ich oczy stają się ciężkie. Rakieta szepcze szsz, szsz. Kosmos odpoczywa. Serce odpoczywa. Wszystko jest spokojne. Dobranoc.


























