Koniczynka i Prążek
Koniczynka była małym białym kotem z okiem w zielone plamki, jak maleńki liść. Prążek był wysokim pręgowanym kotem z długim, obrączkowanym ogonem, który zakrzywiał się jak znak zapytania. Mieszkali w jasnym żółtym domu z czerwonymi drzwiami i słonecznym schodkiem. Byli najlepszymi przyjaciółmi.
– Odkrywajmy – mówiła Koniczynka każdego ranka.
– Razem – mówił Prążek, stukając wąsy Koniczynki swoją miękką łapą.
Pewnego wietrznego dnia latawiec wpadł na ich podwórko. Miał kształt ryby i mienił się na niebiesko. Sznurek przesuwał się po trawie jak wąż.
– Goń rybę! – krzyknęła Koniczynka.
Prążek zaśmiał się. – Delikatnie – przypomniał jej.
Pobiegli pat-pat-pat za latawcem, przez szeleszczącą koniczynę, pod bramą i na Aleję Jaskrów. Latawiec szarpał i trzepotał, i łaskotał ich nosy, jakby chciał bawić się w berka. Podskakiwał obok ogrodu, obok piekarni, która pachniała ciepłymi bułeczkami, i do parku.
Pod ławką w parku usłyszeli ciche „miip”. Mały szary kociak chował się tam, a jej uszy drżały.
– Cześć – powiedziała Koniczynka, kucając nisko.
– Jestem Dot – szepnął kociak. – Podążałam za motylem i teraz nie mogę znaleźć moich niebieskich drzwi. – Jej wąsy drżały. – Wszystko jest za duże.
Prążek usiadł tak, że jego twarz była na poziomie Dot. – Możemy pomóc – powiedział. – Powiedz nam, co pamiętasz.
Oczy Dot rozjaśniły się. – Niebieskie drzwi. Wycieraczka z kwiatami. Dzwonek, który robi dzyń-dzyń, kiedy go dotkniesz.
Ogon Koniczynki śmignął. – Przygoda i dzwonienie? Chodźmy!
– Ramię w ramię – powiedział Prążek. – Dot w środku.
Wyruszyli. Latawiec-ryba sunął obok, jego ogon zaczepił się o niską gałąź. Koniczynka delikatnie odplątała go ostrożnymi łapami. Prążek wskazał wąsami w stronę małego mostu. Poniżej wstążka wody śpiewała nad kamykami.
Dot spojrzała na most. – Jest chwiejny – pisnęła.
Koniczynka weszła na deski. – Pójdę pierwsza i pokażę ci, że to nie jest straszne – powiedziała, stawiając łapy raz-dwa-trzy. – Posłuchaj. Skrzypi jak śpiące drzwi!
Prążek szedł po drugiej stronie Dot. – Opowiem żart – powiedział. – Co mówią ryby, kiedy są podekscytowane?
Dot zamrugała. – Co?
– Płetwastycznie! – mruknął Prążek. Dot zachichotała i cała trójka przeszła razem.


























