Jaś pogromca olbrzymów
Nieznany

Jaś pogromca olbrzymów

Dawno temu, w czasach króla Artura, żył w Kornwalii syn rolnika o imieniu Jaś. Nie był największym chłopcem we wsi, ale był odważny, bystry i dobry. Ludzie w tamtych czasach byli nękani przez olbrzymy – ogromne, chciwe stwory, które kradły bydło, niszczyły mosty i przerażały podróżnych. Jaś postanowił użyć swojej odwagi i sprytnego umysłu, aby znów uczynić drogi bezpiecznymi.

Najgorszym z olbrzymów w pobliżu Kornwalii był Cormoran, który mieszkał na Górze Świętego Michała. W nocy kroczył przez groblę, aby kraść owce i krowy. Zdeterminowany, by go powstrzymać, Jaś wymyślił plan. Przed świtem wykopał głęboki dół na ścieżce prowadzącej do góry i przykrył go patykami i darnią, tak że wyglądał jak ziemia. Potem stanął w bezpiecznej odległości i zadął w róg. Dźwięk poniósł się echem nad morzem. Cormoran zaryczał i zagrzmiał w dół ścieżki, by złapać tego, kto ośmielił się go obudzić. Jego ciężkie stopy tupały coraz bliżej – wtedy ziemia ustąpiła! Olbrzym wpadł do dołu. Jaś nie tracił ani chwili. Zakończył walkę szybko i odważnie, a ludzie z Kornwalii byli wreszcie wolni od Cormorana.

Książę Kornwalii był tak wdzięczny, że dał Jasiowi piękny miecz i pas wyhaftowany tymi słowami: „To jest dzielny Kornwalijczyk, który zabił olbrzyma Cormorana”. Od tego dnia wszyscy nazywali go Jasiem pogromcą olbrzymów.

Wkrótce potem Jaś wyruszył do Walii, gdzie więcej olbrzymów sprawiało kłopoty. Na drodze został schwytany przez Blunderbore'a, srogiego olbrzyma, który mieszkał w wielkim kamiennym zamku. Blunderbore zamknął Jasia w pokoju i chwalił się, że on i jego brat zrobią sobie z niego posiłek. Jaś rozejrzał się uważnie i zachował zimną krew. Znalazł zwój mocnej liny i ukrył go.

Kiedy zapadła noc, Blunderbore i jego brat upili się do senności i zapadli w ciężkie chrapanie. Cicho jak kot, Jaś wyślizgnął się. Zarzucił pętlę liny wokół kostek olbrzymów i przywiązał drugi koniec do grubiej belki. Potem obudził ich krzykiem. Zaskoczeni olbrzymi zerwali się i szarpnęli tak mocno, że sami zrzucili się z nóg i runęli na podłogę. Zanim zdążyli się wyplątać, Jaś skoczył naprzód ze swoim mieczem. Szybkimi, odważnymi ciosami zakończył ich okrucieństwo i uwolnił innych jeńców zamkniętych w zamku. Wiwatowali na cześć Jasia i pospieszyli do domu, błogosławiąc sprytnego chłopca z Kornwalii, który ich uratował.

Jaś szedł dalej, podróżując głębiej w głąb Walii. Pewnego wieczoru dwugłowy olbrzym o głosie jak grzmot zaoferował Jasiowi miejsce do spania. Jaś przyjął propozycję, ale obserwował olbrzyma uważnie. Później olbrzym wkradł się do pokoju z ogromną maczugą i roztrzaskał łózko w drzazgi. Ale Jaś przewidział podstęp. Wyślizgnął się przed uderzeniem i zwinął bezpiecznie w ciemnym kącie. Rano olbrzym był zdumiony, widząc Jasia żywego. „Dałem ci kuksańca w głowę zeszłej nocy” – zagrzmiał. „Poczułeś to?”

„Och, troszeczkę” – powiedział Jaś spokojnie, choć serce biło mu szybko. „Śpię twardo”.

Próbując pokazać swoją siłę, olbrzym podniósł kamień i ścisnął go, aż pociekły z niego strużki wody. Jaś, który schował pod płaszczem skórzany worek z bulionem, ścisnął worek, aż bulion popłynął strumieniem. „Ja też potrafię wycisnąć wodę” – powiedział wesoło. Dwugłowy brutal zmarszczył brwi, niepewny teraz, kto jest silniejszy. Później, gdy olbrzym drzemał przy ogniu, Jaś wybrał odpowiedni moment, dobył miecza i odważnie zakończył niebezpieczeństwo, aby żaden podróżny nigdy więcej nie bał się tego domu.

Wieści o odwistrze Jasia dotarły na dwór króla Artura. Jaś został zaproszony na wielką ucztę. Ale w środku zabawy przerażający olbrzym o imieniu Thunderdell wpadł do sali. Tupał między stołami, łamiąc półmiski i krzycząc, że wywlecze króla i jego rycerzy. Jaś wystąpił naprzód. „Zmierz się ze mną” – powiedział. „Chodź za mną, jeśli się odważysz!” Zaprowadził Thunderdella na wąski most nad głęboką fosą. Jaś przebiegł lekko na drugą stronę; olbrzym popędził za nim. Na znak Jasia liny zostały przecięte. Most przechylił się, a Thunderdell runął i zaczął się miotać. Jaś skoczył na krawędź i czystym, śmiałym ciosem zakończył ryczenie olbrzyma na dobre.

Król Artur uhonorował Jasia za uratowanie dworu. W nagrodę mędrcy króla dali mu cztery specjalne dary: czapkę wiedzy, która mówiła mu, co robić w niebezpieczeństwie, płaszcz niewidzialności, by ukryć go przed złymi oczami, buty szybkości, by niosły go jak wiatr, i miecz ostrości, który nigdy nie zawiódł odważnej ręki.

Z tymi darami Jaś wyruszył raz jeszcze. Usłyszał o olbrzymie imieniem Galligantus i złym czarowniku, którzy mieszkali razem w mrocznym zamku. Napełnili lasy strachem, porywając podróżnych i zamieniając ich w ptaki, bestie i kamienie okrutnymi zaklęciami. Jaś włożył czapkę wiedzy i nasłuchiwał. Czapka szepnęła, jak złamać czary: „Znajdź księgę magii i zniszcz ją”.

Mając na sobie płaszcz niewidzialności, Jaś prześlizgnął się przez bramę i skradł przez cieniste korytarze. W wysokiej komnacie czarownik pochylał się nad wielką księgą. Jaś poruszył się cicho i porwał ją. Czarownik odwrócił się gwałtownie, ale buty szybkości poniosły Jasia po schodach jak smugę światła. Na dziedzińcu wrzucił księgę do kotła z ogniem. Z trzaskiem i podmuchem powietrza zaklęcia pękły. Ptaki stały się znowu chłopcami i dziewczętami. Kamienie zamigotały i zamieniły się w uwolnionych mężczyzn i kobiety. Ich okrzyki radości wzniosły się jak dzwony.

Galligantus wpadł na dziedziniec, wyrywając drzwi z zawiasów. Szukał złodzieja, ale Jaś, wciąż ukryty pod płaszczem, czekał na odpowiedni moment. Wtedy zrzucił płaszcz, wyprostował się i stanął twarzą w twarz z olbrzymem. „Twoje zło kończy się dzisiaj” – oświadczył. Olbrzym rzucił się do ataku. Buty Jasia błysnęły. Robił uniki i uskoki. Kiedy Galligantus się potknął, Jaś skoczył naprzód. Mieczem ostrości i całą swą odwagą zakończył walkę błyskawicznie.

Uratowani ludzie zebrali się wokół Jasia, wśród nich szlachcianka, która została zabrana z domu księcia Kornwalii. Dziękowali mu raz po raz i razem udali się z powrotem na dwór króla Artura. Tam, przed wielkim paleniskiem, król pasował Jasia na rycerza. Ludzie wiwatowali na cześć Sir Jasia Pogromcy Olbrzymów, sprytnego, odważnego Kornwalijczyka, który przyniósł pokój drogom i wioskom.

Z czasem Jaś poślubił szlachciankę, którą uratował, a król wyprawił im wesołe wesele. Jaś trzymał swoje dary bezpiecznie i miecz w pogotowiu, nie by się chwalić, ale by chronić słabych, ilekroć zbliżało się niebezpieczeństwo. I choć olbrzymy stały się rzadkością po tym czasie, wszyscy wiedzieli, że jeśli cień kiedykolwiek znów zaciemni zbocze wzgórza, odwaga i bystry umysł Jasia znajdą światło.

iStoriez

Więcej od Nieznany

Pokaż wszystkie
Chłopiec, który rysował koty autor Nieznany
Chłopiec, który rysował koty
Nieznany
6+
5 min
Flecista z Hamelin autor Nieznany
Flecista z Hamelin
Nieznany
6+
5 min
Jaś i magiczna fasola autor Nieznany
Jaś i magiczna fasola
Nieznany
6+
5 min
Kurczak Mały autor Nieznany
Kurczak Mały
Nieznany
3+
2 min
Złotowłosa i trzy niedźwiedzie autor Nieznany
Złotowłosa i trzy niedźwiedzie
Nieznany
3+
2 min

Najnowsze bajki

Kruk Ralf i księżycowe przyjęcie autor Bajkobot
Kruk Ralf i księżycowe przyjęcie
Bajkobot
3+
2 min
Roszpunka autor Bracia Grimm
Roszpunka
Bracia Grimm
3+
5 min
Randi i tęcza autor Bajkobot
Randi i tęcza
Bajkobot
3+
2 min
Kot w butach autor Charles Perrault
Kot w butach
Charles Perrault
6+
5 min
Mapa księżniczki Poppy autor Bajkobot
Mapa księżniczki Poppy
Bajkobot
3+
5 min