Dzień Niebieskiej Rakiety
Kaya miała niebieską rakietę. Była wystarczająco mała, by ją przytulić, i lśniąca jak nowe pudełko na lunch. Miała jaskrawoczerwone płetwy i okrągły zielony guzik z napisem START.
Flip, jej kieszonkowy robot, siedział jej na ramieniu. Flip wyglądał jak ptak zrobiony z łyżek. Jego oczy mrugały na żółto. Klik. Klik.
— Gotowy? — szepnęła Kaya.
Flip pisnął: — Gotowy!
Kaya stuknęła w zielony guzik. Rakieta zrobiła szuuu jak wielkie kichnięcie. Unieśli się w górę, mijając wysokie drzewo, mijając chmury i wlatując w szeroką, brokatową ciszę kosmosu. Było jasne jak w dzień i pełne kolorów jak farba wirowana w wodzie.
Rzeka światła wiła się przed nimi. Szumiała i wirowała jak wstążki na wietrze.
— Rzeka Wstążek! — sapnęła Kaya. — Zbadajmy ją!
Zanurzali się i tańczyli wzdłuż zakoli rzeki. Flip trzepotał maleńkimi metalowymi skrzydłami. Kaya sterowała obiema rękami.
Wtedy to usłyszeli — ciche wołanie "pomocy!", jak piskliwa zabawka.
Kaya wyjrzał przez okno. Puszysty kosmita unosił się obok, w kolorze bzu i pianek. Jego uśmiech był przyjazny, ale oczy zmartwione. Obok niego zwisała bąbelkowa hulajnoga. Miała dziurę wielkości ciasteczka.
— Jestem Ploof — powiedział puszek. — Moja hulajnoga pękła blisko Chmur Kłujących. Dryfuję w stronę Lepkiego Świata. Jeśli tam wyląduję, utknę na tydzień.
— Możemy pomóc! — powiedziała Kaya.
Flip otworzył małe drzwiczki w swoim brzuszku i wyciągnął srebrną linę. Kaya wychyliła się i rzuciła linę do Ploofa. Lina owinęła się wokół hulajnogi. Kaya ciągnęła. Flip ciągnął. Ploof wiercił się i nucił.
Rakieta ciągnęła i ciągnęła — a potem, o-o. Słodka, syropowata bryza przemknęła obok. Płetwy rakiety pokryły się lśniącą mazią. Silnik zrobił "glub glub".
— Jesteśmy lepcy! — powiedziała Kaya.
— Mój przyjaciel prowadzi stację czyszczącą — powiedział Ploof. — Przystanek Dzwonków. Wytrząsa maź. Jest tuż za tymi miętowymi pasami.
Kaya sterowała delikatnie. Rakieta poszybowała do Przystanku Dzwonków, latającego miejsca w kształcie gigantycznych dzwonków i łyżek. Znak głosił: ZAŚPIEWAJ, ABY ROZPOCZĄĆ.
Kaya uśmiechnęła się szeroko. — Potrafimy to zrobić.
Zaśpiewała: — La-la-la!
Flip zaćwierkał: — Bip-bi-bip!
Ploof zrobił: — Pluuuuuuf!


























