Dorotka i Czarnoksiężnik z krainy Oz
L. Frank Baum

Dorotka i Czarnoksiężnik z krainy Oz

Dorotka Gale odwiedzała Ranczo Hugsona w Kalifornii. Pewnego ciepłego dnia jechała małym powozem ze swoim kuzynem Zebem i jego starym koniem dorożkarskim, Jimem, a jej biała kotka, Eureka, mościła się w małym koszyku na jej kolanach. Rozmawiali o zakurzonej drodze i górach, gdy ziemia nagle zadrżała potężnie. Trzęsienie ziemi rozłupało ziemię szeroko, a powóz, koń, Dorotka, Zeb i kotka runęli w dół, w dół w ciemność.

Zamiast się rozbić, unosili się jak piórka. Powietrze poniżej było gęste i miękkie, podtrzymując ich, aż osiedli delikatnie w dziwnej, jasnej dolinie pod ziemią. Drzewa wyglądały jak szkło, a światło słoneczne wpadało przez przezroczysty dach wysoko nad nimi. W ich stronę szli ludzie, którzy przypominali lśniące warzywa – chłodne z twarzy istoty wyrosłe prosto z ogrodowych pnączy. Nazywali siebie Mangaboo. Nie lubili „mięsnych ludzi”, jak nazywali Dorotkę, Zeba i Jima. Ich Czarnoksiężnik, wysoka, sztywna osoba o twarzy gładkiej jak rzepa, oświadczył, że nieznajomi muszą zostać „usunięci”.

Właśnie wtedy kolorowy balon spłynął w dół z pęknięcia w szklanym niebie. Wysiadł z niego mały człowiek z bystrymi oczami, czarną torbą i dziewięcioma malutkimi różowymi prosiaczkami drepczącymi za nim. Dorotka krzyknęła z zachwytu, bo to był jej stary przyjaciel, Czarnoksiężnik z Oz, wielki Szarlatan z Omaha – tylko tutaj, w baśniowych krajach, jego sztuczki czasami działały jak prawdziwa magia.

Czarnoksiężnik Mangaboo próbował pokazać swoją moc, ale Czarnoksiężnik z Oz był szybki. Wykonał sprytne sztuczki, wyciągnął lśniące rzeczy ze swojej torby i wprawił w zakłopotanie warzywnych ludzi. Kiedy Czarnoksiężnik Mangaboo rozzłościł się i ruszył, by ich skrzywdzić, Czarnoksiężnik z Oz użył jasnej, ostrej sztuczki tak szybko, że tamten Czarnoksiężnik – będąc w środku tylko warzywnym człowiekiem – rozpadł się na nieszkodliwe plasterki. To zszokowało Mangaboo, którzy natychmiast wyhodowali nowego Czarnoksiężnika i oświadczyli, że Dorotka i jej przyjaciele wciąż muszą zostać ukarani. Wysłali podróżników do Ogrodu Wijących Się Pnączy, gdzie długie, powrozowate łodygi próbowały ich chwycić i ścisnąć.

Ale Dorotka była odważna, Zeb był opanowany, Jim był silny, a Czarnoksiężnik był bardzo sprytny. Przedarli się przez chwytające pnącza, znaleźli ciemny tunel na skraju ogrodu i wymknęli się z doliny szkła i warzyw.

Wkrótce dotarli do miękkiego zielonego miejsca zwanego Doliną Voe. Tamtejsi ludzie mieszkali w domkach na drzewach i byli bardzo mili, chociaż Dorotka z początku nie mogła ich zobaczyć. Powiedzieli jej, że jedzą specjalny owoc, który czyni ich niewidzialnymi. To chroniło ich przed ogromnymi niewidzialnymi niedźwiedziami, które grasowały w dolinie. Ludzie z drzew dali Dorotce, Zebowi, Jimowi, Czarnoksiężnikowi, a nawet małej Eurece trochę tego owocu. Przez pewien czas podróżnicy w ogóle nie widzieli się nawzajem! Niewidzialni i cisi, przemknęli na palcach obok głodnych, niewidocznych niedźwiedzi. Kiedy magia przestała działać, podziękowali nowym przyjaciołom i wspięli się dalej.

Następnie dotarli do skalistego miejsca, gdzie żyły Scoodlery – dziwne stwory, które potrafiły odkręcać swoje głowy i rzucać nimi jak gumowymi piłkami. Scoodlery tańczyły i skandowały, że zrobią z nieznajomych zupę, zapraszając ich w stronę czarnych kotłów. – Nie będziemy zupą! – powiedziała stanowczo Dorotka. Zamachnęła się cynowym wiadrem i strąciła latającą głowę z powietrza. Czarnoksiężnik zarzucił linę na wystającą skałę i stworzył huśtawkę, by mogli przekroczyć głęboką szczelinę w ziemi. Jeden po drugim przehuśtali się, podczas gdy głowy Scoodlerów podskakiwały i turlały się, a ich ciała gramoliły się za nimi. Podróżnicy uciekli i nie oglądali się za siebie.

Następna była Kraina Drewnianych Gargulców, gdzie wszystko – domy, drzewa, nawet ptaki – było zrobione z drewna. Drewniani ludzie mieli stawy, które klikały, i małe skrzydła, które łopotały. Chwycili Dorotkę i jej przyjaciół i zamknęli ich w drewnianym domu. Czarnoksiężnik zapalił zapałkę. Maleńki płomień sprawił, że każdy drewniany gargulec odskoczył z przerażeniem, bo drewniany lud boi się ognia bardziej niż czegokolwiek. Wykorzystując ten strach na swoją korzyść, podróżnicy wymknęli się, narąbali długich kawałków drewna i zbudowali wysoką drabinę w sekcjach. W górę, w górę wspinali się w stronę otworu wysoko na drewnianym niebie. Za każdym razem, gdy docierali na szczyt sekcji, wciągali drabinę za sobą. Drewniane gargulce nie odważyły się podążać za nimi, ponieważ Czarnoksiężnik trzymał jasny mały płomień w gotowości w swojej dłoni.

Poza drewnianym krajem znaleźli ciepłą, szeroką jaskinię, gdzie małe smoczątka wierciły się na gnieździe z klejnotów. Maluchy były ciekawe i nieszkodliwe, wypuszczając maleńkie obłoczki dymu. Ale ciężkie uderzenia skrzydeł smoczej matki dudniły w tunelu. – Szybko! – szepnął Zeb. Pospieszyli wzdłuż skalnej ściany, zachowując całkowity bezruch. Smocza matka zanurkowała do swojego gniazda, a podróżnicy przemknęli obok, zanim ich zauważyła.

Szli dalej przez jaskinie i tunele, czasem się wspinając, czasem ślizgając na gładkim kamieniu. W końcu dotarli do miejsca, gdzie droga przed nimi była zablokowana przez skały, których nie mogli ruszyć, i klif, na który nie mogli się wspiąć. Odpoczywali tam, zmęczeni i niepewni, co robić dalej.

Daleko stąd, w Szmaragdowym Grodzie Oz, Księżniczka Ozma siedziała przed swoim Magicznym Obrazem, obrazem pokazującym cokolwiek, co chciała zobaczyć. Każdego dnia sprawdzała, by upewnić się, że jej przyjaciółka Dorotka jest bezpieczna. Kiedy Ozma zobaczyła Dorotkę i jej towarzyszy uwięzionych pod ziemią, wzięła Magiczny Pas ze swojej talii i życzyła sobie, by wszyscy – Dorotka, Zeb, Jim, Eureka i Czarnoksiężnik – znaleźli się bezpiecznie w jej pałacu.

W mgnieniu oka stanęli na lśniących zielonych podłogach. Strach na Wróble, Cynowy Drwal, Woggle-Bug i żywy Kozioł przyszli ich powitać. Wszyscy śmiali się i wiwatowali. Jim chrupał słodką koniczynę i chwalił się, że potrafi biegać tak dobrze, jak każdy drewniany koń. Ścigał się z Kozłem wokół dziedzińca. Kozioł był szybszy, ale stary Jim próbował dzielnie i otrzymał brawa za swój wysiłek.

iStoriez

Więcej od L. Frank Baum

Pokaż wszystkie
Szmaragdowy Gród w krainie Oz autor L. Frank Baum
Szmaragdowy Gród w krainie Oz
L. Frank Baum
6+
5 min

Najnowsze bajki

Kruk Ralf i księżycowe przyjęcie autor Bajkobot
Kruk Ralf i księżycowe przyjęcie
Bajkobot
3+
2 min
Roszpunka autor Bracia Grimm
Roszpunka
Bracia Grimm
3+
5 min
Randi i tęcza autor Bajkobot
Randi i tęcza
Bajkobot
3+
2 min
Kot w butach autor Charles Perrault
Kot w butach
Charles Perrault
6+
5 min
Mapa księżniczki Poppy autor Bajkobot
Mapa księżniczki Poppy
Bajkobot
3+
5 min